„Wszyscy będziemy musieli go spłacić”. Logiczna Alternatywa dla Krakowa uruchamia licznik długu miasta

Nasze akcje
05.04.2018

Dzisiaj (czwartek) o godzinie 12:00 w centrum Krakowa uruchomiony został licznik, na którym można zobaczyć, jak szybko zwiększa się zadłużenie naszego miasta. Urządzenie pod dawnym hotelem Cracovia zainstalowali przedstawiciele Logicznej Alternatywy dla Krakowa. – Chcemy, żeby każdy, kto będzie tutaj przechodził albo przejeżdżał, stanął oko w oko z tą porażającą liczbą – mówił tuż przed startem licznika Łukasz Gibała, lider stowarzyszenia.

Przedstawiciele LAdK argumentują, że w ciągu ostatnich 16 lat, czyli odkąd Jacek Majchrowski objął fotel prezydenta miasta, zadłużenie Krakowa niebotycznie wzrosło – z około 800 milionów złotych  w roku 2002 do 2,4 miliarda złotych obecnie. – A przecież kiedy Jacek Majchrowski konstruował pierwszą strategię rozwoju Krakowa na lata 2005-2019, obiecywał, że dług w tym czasie spadnie  o połowę – mówi Łukasz Gibała. Co gorsza, w tym roku mamy też do czynienia z rekordowym deficytem budżetowym. – W ostatnich latach deficyt nie przekraczał 100 milionów złotych, a w roku 2018 ma sięgnąć prawie 400 milionów. Nigdy w historii miasta nie zadłużaliśmy się w takim tempie – dodaje Gibała.

Dług to nie tylko ogromna pożyczona kwota, którą trzeba zwrócić. To również koszty obsługi zadłużenia – w tegorocznym budżecie zapisano na ten cel ponad 134 miliony złotych. Ani jedna złotówka z tych pieniędzy nie zostanie przeznaczona dla Krakowian. – Trudno wyobrazić sobie, ile to jest 134 miliony złotych, więc przeliczyliśmy tę sumę na konkretne rzeczy, których Krakowianie zostaną w ten sposób pozbawieni – mówi Łukasz Gibała, przedstawiając, na co wystarczyłaby ta kwota. Za 134 miliony złotych można by wybudować 100 km ścieżek rowerowych, 10 nowych przedszkoli i 100 siłowni na wolnym powietrzu, stworzyć 8 nowych parków i 50 placów zabaw. – I nie chodzi o każdą z tych rzeczy oddzielnie, tylko o wszystkie naraz, i to w jednym roku – podkreśla lider LAdK.

Dlaczego Logiczna Alternatywa dla Krakowa zdecydowała się na stworzenie licznika długu miasta?  Bo nie wszyscy Krakowianie są świadomi, jak wielkie jest zadłużenie miasta i w jakim tempie rośnie,  a przecież spłacać je będą solidarnie wszyscy mieszkańcy. – Chcemy, żeby każdy mógł zobaczyć, jak szybko rośnie ta kwota. Żeby mógł porównać, o ile zmieniła się od ostatniego spaceru. I żeby ten, kto stanie przed licznikiem spróbował wyobrazić sobie, jak wielka to liczba. Bo każdy z nas jest w stanie bez problemu wyobrazić sobie ile to jest sto, tysiąc czy 10 tysięcy złotych. Ale prawie nikt z nas nie jest w stanie uzmysłowić sobie, ile to jest 2,5 miliarda – argumentuje Łukasz Gibała.

Bazą do powstania licznika długu były oficjalne dokumenty miejskie. Kwota na liczniku zmienia się co sekundę o ponad 9 złotych. Zadłużenie Krakowa rośnie o 563 złote co minutę, prawie 34 tysiące złotych co godzinę, ponad 800 tysięcy złotych co dzień.